RSS
poniedziałek, 15 lutego 2010
prawie wiosennie

Tirano coraz bardziej wiosenne, słoneczne i ciepłe, korzystam więc z okazji pogodowych i spaceruję dużo, co pomaga mi też w moich nieustających, niekończących się przemyśleniach. Dziś i jutro karnawałowo - odszkolne nic nierobienie, co sprzyja jeszcze bardziej dalszemu rozmyślaniu. eh eh eh! trudno myślowy czas. W czwartek Verbania na osiem dni i wyczekiwane wolontaryjne on-arrival training.

 

pięknie

prawie wielkanocnie

 

A! Piszą o mnie, tzn. ja piszę o sobie, i parę zdjęć do obejrzenia jest też.

http://www.cwm.org.pl/opis.php?idp=3&idr=2&ids=67&wol=1

20:47, alesandraola
Link Komentarze (2) »
czwartek, 11 lutego 2010
very hungry caterpillar!

Mój pierwszy ważny życiowy projekt!!!

" Bardzo głodna gąsienica", ma swoją premierę 4 marca w lokalnej bibliotece z dziećmi- śmiećmi, będziemy czytać, malować i bawić się świetnie!

Jestem BARDZO , BARDZO dumna!

;-)

 

bardzo głodna gąsienica!

 

A!

Dziś mija tydzień, który szczęśliwie udało mi się przetrwać za euro z kawałkiem, jedyne szaleństwa zakupowe to dwa banany, reszta to zaprosiny na domowe kolacje i lancze, eh! Maroko wyczyściło mnie z finansów totalnie, gdzie szczyt beznadziejności został osiągniety wczoraj po tym jak pożyczyłam od Matti 40 centów na szatnie na basenie, oddam oczywiście z nawiązką dziesięciu centów..

Na szczęście dziś przyjeżdża polski konwój w postaci Darii, pierogów z mięsem, i mamusinej zapomogi żywnościowo-pieniężnej. A jutro Brescia i 'pocket money'. A ja w Tirano. Dam radę!

18:40, alesandraola
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 08 lutego 2010
eh!

wieczorny uśmiech jak stąd na Fiiiiidżiiiii ! a co!! eh!

Ali, mój marokański promyk!

23:30, alesandraola
Link Komentarze (2) »
niedziela, 07 lutego 2010
makaron z nutellą

Nie sądziłam że stęsknie się tak kiedykolwiek za makaronem, który pochłaniam namiętnie każdego dnia od kiedy zawitałam do Włoch. No nic, stęskniłam się niemiłosiernie ale nadrabiam teraz za to z nawiązką w postaci dużego słoika nutelli.

Co o Maroko.. Za dużo, by opisać to tutaj na włoskim blogu, zdjęć mnóstwo bo ponad 800, mnóstwo zdarzeń, Maroko przemierzone z pólnocy na południe, choć dziewięć dni to jedynie przystawka, biorąc pod uwagę wielkość i różnorodność tego niesamowitego miejsca.

Niezapomniany Hammam ( coś na miarę 'turkish bath'). Najlepsze śniadanie na dachu w Essauirze w miejscu hostelowo- magicznym. Najpyszniejsza miętowa herbata na najpiękniejszym wybrzeżu w Tangierze. Cudownie kuszące stragany, gdzie miałem okazję wykazać się moim handlowym sprytem i upartością. Niesamowite przypadkowo- pociągowe spotkanie niesamowitego człowieka Badre, który z jak największym przekonaniem poświęcił nam swój czas i z którym spędziliśmy dwa wspaniałe dni. Najbardziej spontaniczna kąpiel w ocenie. I 'last but no least' , poranny naleśnik z sokiem pomarańczowym w Rabacie. Eh!

Powrót do Włoch późny i męczący ale bardzo pozytywny. Plany pozytywne też. Projekt z dzieciakami w bibliotece. I nasza marokańska wystawa zdjęć. I mailowa wiadomość od Francesci: "ola! where are you? i miss you!". Bezcenne. Szczęśliwa. Szczególnie dzisiaj jakoś.

w drodzeulubionekolory

 

16:16, alesandraola
Link Komentarze (4) »
wtorek, 26 stycznia 2010
maroko

.. po raz kolejny nie włosko, nie wolontaryjnie..

Maroko za kilka godzin, wsiadamy do pociągu więc i pędzimy na lotnisko.. Walizka przygotowana, baterie naładowane (!!!), paszport prewencyjnie zostanie sprawdzony z rana jeszcze kilka razy.

Ekscytacja jest, to znaczy schowała się gdzieś między zmęczeniem a niedoczekaniem, pakowanie jak zwykle na ostatnią chwilę..

Ciekawa jestem wszystkiego... od pogody, przez zapach ulic i twarze ludzi aż do samego podróżowania, niespodzianek i zaskoczeń tych z otwartą buzią.

Jadę i wracam za długo, niedługo.. i może to dziwne, ale gdzieś tam z tyłu w głowie mam powrót już i plany dalsze.

Ciao.

 

01:56, alesandraola
Link Komentarze (2) »
środa, 20 stycznia 2010
"radość to mała dziewczynka, która sika do kawy!"

Radosna jestem bo byłam u fryzjera, pozbyłam się pół kilograma włosów, jest świeżo, jest inaczej i pierwszy raz jestem zadowolona! Także fryzura ala 'wodecki' odeszła w niepamięć, z nową radosną energią kładę się spać więc i radośnie rozpoczynam czwartek..

Wpis nie wolontaryjny, nie włoski, nie szkolny, nie makaronowy, nie tiranowy... typowo kobiecy dziś.

 

Cytat z Kabaretu Mumio "Jadzia". Uwielbiam!;-)

22:57, alesandraola
Link Komentarze (2) »
wtorek, 19 stycznia 2010
wtorek.

nic więcej dodawać nie trzeba, satysfakcja z nauczania i uśmiech gwarantowany.. i duuuża pozytywna energia też!

Weekend był ekstra! spacerowo, filmowo, bibliotekowo, kawowo, nieinternetowo leniwy! i wspólny obiad w sobote był też i prawdziwa włoska domowa pizza w niedziele! uwielbiam takie weekendy!eh!

A już za tydzień i to prawie o tej samej porze Maroko! eh eh! trasa zaplanaowana, pozostaje więc przestudiowanie przewodnika, pakowanie walizek ( czapki, płaszcze i zimowe masywne buty zostają w Tirano) i w drogę! mhmm.

13:29, alesandraola
Link Komentarze (1) »
piątek, 15 stycznia 2010
nareszcie!

Tak bardzo jestem podekscytowana nowymi lekcjami włoskiego, że tuż po zajęciach pognałam do sklepu i zakupiłam nowy zeszyt plus dwa długopisy czarne i zamierzam skrzętnie wszysto przepisać i uczyć się pilnie, no i może coś jeszcze będzie z tego mojego nędznego włoskiego. W końcu zaczyna się dobra szkolno-włoska passa, po zawsze odwoływanych piątkowych lekcjach z super południowcem MIchelem, mam nareszcie swoje trzy (..dwie?) godziny w tygodniu, z panią nauczyciel, z dwoma innymi uczniami, zadaniami, gramatyką i językiem włoskim. Dziś zostałam nawet skarcona za niestaranne prowadzenie notatek, co znaczy że pani nauczyciel zależy i że się stara. To lubię!:-)

.. w szale zakupów zakupiłam dodatkowo trzy zupy warzywne mrożone, słuchając się zaleceń mamy by jeść warzywa i... zupy:) tak więc menu zaplanowane na dziś, to dobrze, bo mam z tym problemy ostatnio, i jadłospis: makaron+ sos, makaron+ szpinak, makaron+ tunczyk, makaron+ sos, makaron+ szpinak, makaron+ tuńczyk, makaron+ sos.... powoli zaczuna mnie męczyć, tak więc jakże miłe urozmaicenie... te zupy! Pa.

lubię

12:49, alesandraola
Link Komentarze (1) »
wtorek, 12 stycznia 2010
wtorek wyczerpujący, choć...

.. i tak uwielbiam wtorki bo mam zajęcia w attitudinal scuola, co daje mi dużo dużo energii!!! Enrgię tą niestety pożytkować później muszę na uczniów z liceo lub geometri, ale mimo wszystko pozytywne nastawienie pozostaje. Zupełnie tez nie rozumiem dlaczego uczniowie z tamtejszej szkoły uważani są zagorszych, dla mnie wręcz przeciwnie, są skupieni, uczestniczą w lekcji i są przy tym zabawni.

Jutro poszukam chyba dodatkowych lekcji, przypływ gotówki będzie zbawienny.

Teraz pora na nauki moje własne. Ciao.

ola super nauczyciel,a co!

18:44, alesandraola
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 11 stycznia 2010
najbardziej

Najbardziej lubię te poranki kiedy ledwo zwlekam się z łóżka, a zwlekanie przeciągam do ostatniej minuty, ogarniam się w pięć minut, biegnę do szkoły, wchodzę do sali i ... zajęć nie ma. Tak, takie poranki to zdecydowanie moje ulubione, szczególnie poniedziałkowe, jak dziś.. eh,eh!

W sobotę urodzinowa impreza, było fajnie, nawet spanie w cztery osoby na moim łóżku dało się znieść jakoś.

Sennie udaję się na poporanne ogarnianie.

a! Orkiestra Owsiaka zebrała ponad 30 mln, a to nie koniec jeszcze, więc tylko się uśmiechać dziś:-)

08:28, alesandraola
Link Komentarze (4) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6