RSS
poniedziałek, 26 kwietnia 2010
la vita e bella

Mieszka w Tirano, ma trzydzieści jeden lat. Nie miałam okazji poznać jej wcześniej, choć wiele o niej słyszałam. Przyjaciółka Matti. Ciepła, inteligentna, śliczna. Przez wiele lat uzależniona od narkotyków, będąca w związku który zamiast ciągnąc ją ku górze, powodował smutek i depresje. Gdy udało jej się wyjśc z uzależnienia, nie potrafiła poradzić sobie z własną osobą. W grudniu próbowała popełnić samobójstwo. 'Nieudana' próba odebrania sobie życia zakończyła się ponad dwumiesięcznym pobytem w szpitalu, dalszą terapią, konsultacjami i lekami przyjmowanymi do teraz. Często rozmawiałam o niej z Mattią, bo to on z wielkim oddaniem towarzyszył jej w szpitalu, czy później w domu. Często też był przygnębiony, rzadko zdarzało się by ze spotkania z nią wracał zadowolony. Mówił wtedy dużo, bo potrzebował chyba podzielić się emocjami jakie miał w sobie, ja słuchałam i starałam się rozumieć, choć ciężko zrozumieć coś tak dalekiego od swych własnych myśli i przekonań. Mimo wszystko rozmawialiśmy, analizowaliśmy, zastanawialiśmy się co dalej. Nigdy też nie przyszło mi przez myśl, by zaproponować spotkanie z nią, by ją poznać, wszystko co się działo wymagało olbrzmiej delikatności i wyczucia...

Poznałam ją dziś. Bardzo spokojna, choć w jakiś sposób radosna. Dziś. Przejażdżka samochodem, by w końcu zalec w przytulnej knajpce przy małym piwie. Ona, nieznajomy nam chłopak który jest z nią, Mattia i ja. W drodze powrotnej mówi że jest zakochana, że dzieje się coś niesamowitego, że zaczyna kochać życie na nowo. Mnóstwo planów, wypad w góry, w lato dalekie wakacje. Gdzieś po drodze nasze kolejne spotkania i wspólne gotowanie. Powrót do pracy, nauka angielskiego. Samodzielne życie. Po mału, do przodu.

W samochodzie słuchałam jak rozmawia z Mattią. Trudno było zapanować na emocjami, 'uśmiechałam' się w środku, choć to uśmiech nie spontaniczny, ale wyważony jakiś i spokojny.

Wieczór inny dziś. Bardzo potrzebny i bardzo ważny. Jestem pełna nadziei, że wszystko będzie w porządku. Musi być.

 

 

00:16, alesandraola
Link Dodaj komentarz »
piątek, 23 kwietnia 2010
Happiness

Szczęście przez duże S.

Dużo dziś, dużo radości i życzliwości. Dużo miłych gestów i słów.

Project z moimi hiperaktywnymi dziećmi, które potrafiłyby rozbudzić każdego, choć przyznam że mnie wymęczyły totalnie, choć mimo wszystko pozytywnie.

Póżniej próba teatralna mojej młodzieży;-) i moje zdjęcia, choć tu nie za bardzo, bo mój aparat postanowił odmówić posłuszeństwa. Po próbie występ, wielkie zadowolenie wszystkich, mnóstwo pozytywnej energii. Dalej późny obiad i zaproszenie na warsztaty teatralne, na które przystaje z dużym zapałem. eh. No i mail. Od Juliety mojej. Że przyjeżdżają odwiedzić mnie w Gdańsku. I że spędzimy ze sobą cudowny tydzień, ja z moją szkocką wytesknioną już familią. Serducho mi się raduje. I inne jeszcze pozytywy małe- nie małe. I czerwone szorty z Tiranowego rynku. Od chińczyków, najtaniej, najlepiej, najwakacyjniej.

Aaa. Tirano śliczne, ponad dwudziestostopniowe, pachnące latem.

Mmm.

 

01:05, alesandraola
Link Dodaj komentarz »
środa, 21 kwietnia 2010
veloce

Czas ucieka, a ja jeszcze nawet czasem jakby nie zdaję sobie do końca sprawy że tu jestem. Dziwne to ale tak jest. Za dwa miesiące koniec, a tu jeszcze tyle do zrobienia i mam nadzieję że dużo się wydarzy. Wyczekuję Sardynii bardzo, będzie niesamowicie na pewno, zresztą bardzo ciągnie mnie na południe, to musi być coś. eh, eh!

Zdjęcie z Maia. Tęsknie za Casinistami, oj tęsknie. I za Torino też rzecz jasna, bo to mój drugi wolontaryjny dom;-)

uciekam spacerować!

bzzz

 

13:30, alesandraola
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 19 kwietnia 2010
che bella giornata

Szybki wpis bo makaron gotuję.

A więc dzień pozytywny bardzo, rozpoczęty iście po włosku i z włoskim również. Z planowaniem, ponownie ekscytacją, którą spożytkowałam na rowerze z Mattią.

Plan głowny to Sardegna w czerwcu, campingowo i z plecakami. Bilet zabukowany w jedną stronę jedynie, powrót promem do Genovy.

Poza tym spotkanie i uściski z Alim, naszym małym marokańskim towarzyszem podróży, którego uwielbiam, radosne maile, w szkole uśmiechy, truskawki prawie bardzo truskawkowe, a za niedługo kino włoskie rzecz jasna. eh;-) tak lubię, oj tak!

 

 

...makaron rozgotowany. mmm.

 

20:12, alesandraola
Link Dodaj komentarz »

Filimiku załączyć nie potrafię, a że późno już więc kombinować nie będę, może jutro. Idę spać. Pozytywnie. Oj tak.

00:24, alesandraola
Link Dodaj komentarz »
energia

Naładowana energią ponownie, mam nadzieję że gorsze chwile mam za sobą już, oby tak dalej. Nowe plany jakieś, i uśmiechy. Byle do przodu.

Filmik załączam. Świąteczny, wielkanocny. Wydmuszki by Marie. Mnie powala nadal. Krótki, wyrazisty, boki zrywać:-).

Aaa. I Mamuś z Tatą przyjeżdzają, Aga i Kuba, doczekać się nie mogę:-).

 

 

 

00:22, alesandraola
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 kwietnia 2010
skarpetka

Nie pisałam wcześniej, bo jakoś wcześniej nie bardzo mnie to ruszało.

Tirano to małe miasteczko, a że w małych miasteczkach od czasu do czasu powiewa nudą, tworzenie plotek jest jak najbardziej porządane.

Plotki były wcześniej, ale raczej się z nich śmiałam, i to wspólnie z Mattia, bo dotyczyły nas oboje. Nawet muszę przyznać, że czasem ubaw był przedni, do teraz jeszcze kombinujemy jak tu plotki podsycić.

Plotka najnowsza jest taka, że Ola opuszcza projekt.. Przyczyna plotki nieznana, czas i miejsce powstania też nie. Nie ruszyło by mnie to bardzo, gdyby nie fakt że ostatnio mam chyba gorszy czas tu, dużo przemyśleń i myśli nie pozytywnych. Co więcej plotkę przekazała Matti moja mentor, która nawet nie raczyła plotki ze mną wyjaśnić, skonsultować, nawet przez czystą ciekawość, jeśli nie z potrzeby interesu. Bo moja mentor od początku interesu żadnego chyba do mnie nie miała, poza zdawkowymi formalnościami, i tak też już zostało. Wysłane życzenia wielkanocne odbiły się echem, plotki - echo, zaproszenie na obiad, organizowany z powodu przyjazdu ex- wolontariuszki, rzecz jasna przez Mattię. Zaproszenie jedynie chyba z grzeczności, bo nigdy nie łączyły nas żadne lunche, obiady, jedynie dwie kawy podczas mojego sześciomiesięcznego pobytu tu, resztę spraw załatwiamy na korytarzu szkolnym jeśli to przypadkowo wpadniemy na siebie. Mentor pierwsza klasa, nie ma co.

Nic, dziś zdecydowanie nie dzień, dużo smutku, narzekań i nawet łezki były.

Za chwilę wychodzę, będe robić zdjęcia pomnikowi, który niebawem ukaże się w Tirano, miałam być zresztą naczelnym fotografem, jednak będzie nim Ivan, więc znów smutek, bo to ja miałam być a nie nikt inny, nikt nie mówił o zmianach żadnych, a plany były od dawna, więc i tu rozczarowanie i złość. Jednak mimo wszystko nieśmiało zabiorę swój aparat i coś tam popstrykam, to lepsze niż siedzenie w domu ( w domu?).

Dużo jeszcze innych smutków ale nie będe pisać.

Dzień, nie dzień.

Aaa. zapomniałam prawie. Skarpetka w tytule, bo do szkoły polazłam ze skarpetką wczorajszą w nogawcę, hehe, choć to pozytywne, choć skrępowania było nie mało, jak podczas lekcji ową skarpętkę wyciągałam z nogawki i ukradkiem przemycałam pod biurkiem do torebki. Nie wiem dlaczego zawcze mi się to przydarza, dobrze w sumie że to nie majtki a skarpetka, choć wpadkę z majtkami zaliczyłam już wcześniej;-).

20:02, alesandraola
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 08 kwietnia 2010
pasqua

Dni mijają niesamowicie szybko, i chyba nawet wyczekiwania nie mają sensu, dni nastają i mijają nim zdąrzę się obejrzeć.

Dziś pierwszy poświąteczny dzień szkolny, Tirano mroźne z rana, choć południa bardziej przypominają lato.

Turynowy czas niesamowity, leniwy, nieplanowy. Tirano prawie wielkanocne, z wolontariuszami, pisankami, 'Ryzykiem'- grą planszową od której chyba wszyscy się uzależniliśmy. Dużo śmiechu, lodów najtańszych z Simply, chipsów, i innych niezdrowo- nieświątecznych rzeczy, choć mimo wszystko i tak przepysznie, i w super towarzystwie. Ba! nawet wydmuszki zrobiliśmy, a co!

Ta długa świąteczno- nieświąteczna przerwa rozleniwiła mnie okrutnie, nie chce mi się nic, do szkoły też nie, chyba że mój kolejny gąsienicowy projekt który rusza dziś. Nowe dzieci, nowe wyzwania:-)

Idę.

 

turyn

myyy

pisanki

świątecznie

09:02, alesandraola
Link Komentarze (1) »